Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

SunWalk | May 20, 2018

Scroll to top

Top

Brak komentarzy

Sardinia Trip 2011 cz.4 - SunWalk

Sardinia Trip 2011 cz.4

22 maja

Wstajemy z rana i składając namiot ubolewamy nad faktem, że wycieczka dobiega końca i że czas za szybko leci. W tak zwanym międzyczasie wypisuję na tekturce „VILLASIMIUS”. Zbieramy graty, regulujemy opłatę za nocleg i idziemy łapać stopa. Nie mija kilka minut, zatrzymują się dwie Helgi (Niemki tutaj, kto by się spodziewał?). Mówią, że pierwszy raz jadą do Villasimius, więc nie widzą, czy trafią, ale udaje się nam dotrzeć bez problemów. Wysadzają nas w centrum miasta. Dziękujemy, żegnamy się z nimi i idziemy sprawdzić, o której jedzie jakiś autobus do Cagliari. Po drodze mijamy pocztę, która okazuję się być zamknięta na cztery spusty. No tak, w końcu niedziela. Czyli, że co – jednak będzie siara i wyślemy pocztówki z Polski? Nie wyślemy w ogóle? Wręczymy osobiście? Przechodzimy na drugą stronę ulicy i akurat nadjeżdża autobus. Pakujemy się do niego i resztę dnia mamy zamiar spędzić w Cagliari a wieczorem udać się już na lotnisko i tam poczekać do jutra na odlot. Po niecałych 2h docieramy na miejsce, zaliczamy McShita i rozkładamy się na ławeczce przy porcie, potem idziemy na spacer po mieście.

Cagliari

Tak jak poprzednio: Mudżin na Mudżinie Mudżinem pogania. Idziemy przed siebie, nie wiadomo gdzie, w efekcie czego docieramy na jakieś miejskie wydupczyska i tracimy orientację w terenie. Idziemy na wyczucie, Pan w kiosku z gazetami nie umie nam pomóc, bo nie rozumie, o co pytamy. Drugi Pan, kupujący, zrozumiał, wskazuje nam drogę. Idziemy dalej i w końcu docieramy nad port. Po długich poszukiwaniach i kluczeniu po uliczkach kupujemy coś do jedzenia na noc, przez jakiś czas siedzimy jeszcze przy porcie obserwując odpływanie wielkiego statku, bez którego zrobiło się jakoś pusto, po czym idziemy na dworzec i w blasku zachodzącego Słońca, które nagle zaczęło przygrzewać, jedziemy na lotnisko w Elmas. Rozkładamy się w kąciku w celu przetrwania tam do rana, a w zasadzie do południa, bo odlatujemy po 14.

Cagliari
Przyśniło mi się, że jedziemy dżipem brzegiem morza do Maroka na ślub Kasi i Pawła, którzy mieli na tej wycieczce być razem z nami, a którzy ostatecznie nie polecieli (i niech żałują, ha!). nazajutrz czas oczekiwania minął dosyć szybko. No i udało się znaleźć punkt pocztowy, a co za tym idzie wysłać w końcu pocztówki. Odprawiamy się i zasiadamy na fotelikach oczekując na otwarcie bramki, do której zresztą wpychamy się jako pierwsi. Teoria o szybszym powrocie w drugą stronę w przypadku samolotów nie sprawdza się – podróż trwa tyle samo. Śpimy. Po 2:15h lądujemy w Krakowie wśród oklasków lecących na pokładzie innych Polaków. Home, sweet Home… Jednakowoż… szkoda, achszkoda, że to już koniec.

Poetto

Przeczytaj informacje praktyczne na temat podróżowania na Sardynię. Jeśli szukasz informacji na temat Sardynii zapraszam do przeczytania wpisu Informacje praktyczne Sardynia.

GD Star Rating
loading...

Napisz swój komentarz