Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

SunWalk | January 23, 2018

Scroll to top

Top

Brak komentarzy

Królestwo Maroka zza okna petit taxi cz.2. - SunWalk

Królestwo Maroka zza okna petit taxi cz.2.

Dzień drugi. Wstajemy o godzinie 8 rano. Od dawna nie czułem sie tak dobrze wyspany. 10 godzin snu to jest to! Taka odmiana od krakowskiego wyścigu szczurów, a w perspektywie jeszcze kilka dłuższych nocy 😉 Dzień rozpoczynamy leniwie śniadaniem w knajpce na przeciwko.
Próbujemy zamówić coś do herbaty miętowej, ale nie ma menu, a właściciel ni w ząb słowa po angielsku. Z pomocą przychodzi parka siedząca przy stoliku obok. Akurat tak się składa, że mówią po angielsku i frnacusku. Świetnie! Mediacje z właścicielem przebiegają sprawnie, pozostaje cieszyć się pięknie rozpoczynającym się dniem. Temperatura 30 stopni i na pewno będzie więcej. Na niebie ani jednej chumry.

Maroko - Fez

Posiadówa kończy się, idziemy do hotelu po plecaki. Łapiemy taksówkę, próbując wytłumaczyć kierowcy, że chcemy na dworzec CTM. A tu, dla odmiany miły Pan tylko po arabsku umie :). W ruch poszedł język migowy. Udało się z pomocą mapki pokazać gdzie chcemy dojechać, udało się również na palcach dogadać co do ceny podróży.
Docieramy na dworzec, kupujemy bilety po 70 dirhamów od głowy i już za niecałą godzinę mamy autobus do Rabatu. Dworzec jest bardzo schludny, klimatyzowany i pomyślany w taki sposób, że na pewno nie pomylimy autobusu. Mianowice z dworca jest tylko jedyno wyjście zamykane na klucz. Podczas przyjazdu autobusu przychodzi obsługa, otwiera drzwi i kilkukrotnie wykrzykuje nazwę miejscowości docelowej kursu. Prostota 🙂 Godzina 13 wybija, podjeżdża nasz autobus, za 3 godziny będziemy w Rabacie.
Podróż mija w bardzo komfortowych warunkach, do tego sympatyczni Marokanie z jednej strony patrzą się trochę z zaskoczeniem z drugiej chcą nawiązać rozmowę. Jesteśmy na miejscu.
Bierzemy taksówkę do naszego hotelu na ulicy Mohameda. Krótka rozmowa o którego Mohameda nam chodzi 😉 i jedziemy już za całe 10 dirhamów. Rabat od razu nas zauroczył. Trochę zalatuje europejskim miastem, ale zachowuje klimat krajów arabskich.

Maroko - Rabat

Postanawiamy zrzucić plecaki i od razu zwiedzić medynę. Okazuje się mniej okazała niż w Fezie. Niewątpliwym plusem jest prawie całkowity brak naganiaczy przez co zwiedzanie jest przyjemniejsze.

Maroko - Rabat, medyna

Główną ulicą wychodzimy nad ocean. Postanawiamy tu spędzić kilka ostatnich chwil wieczoru. Ciekawym widokiem jest cmentarz arabski który oddziela jedynie jezdnia od oceanu.

Maroko - Rabat, port

Głodniejemy. Pora poszukać knajpy z dobrym jedzeniem. Przewodnik poleca restaurację Al Batha. Trzeba sprawdzić. Okazuje się być strzałem w dziesiątkę. Przepyszne soki, harira do woli, świetne sole prosto z oceanu to tylko nieliczne pyszności z karty. Postanawiamy tu wrócić nie tylko na śniadanie.

Późnym wieczorem udajemy się jeszcze na przechadzkę główną ulicą medyny przy której znajduje się nasz hotel. Dotlenieni wracamy, a ja cieszę się, że to będzie następna noc ze snem dłuższym niż 4 godziny :).

GD Star Rating
loading...

Napisz swój komentarz